Rynek agencji nieruchomości w Polsce przeżywa kryzys. Polscy agenci pobierali prowizję najczęściej po równo od obu stron transakcji, jednak okazuje się, że kryzys finansowy może znacznie zmienic ich zasady. W skutek kryzysu w Danii już za samo zgłoszenie mieszkania do sprzedaży trzeba będzie zapłacic sporą sumę. A co na to Polskie biura?
Sporo domów w Danii, które nie mogÄ… znaleźć nabywcy, wegetujÄ… w komputerach agentów, nie przynoszÄ…c im nawet jednego ore zarobku. W zwiÄ…zku z tym DuÅ„skie Stowarzyszenie PoÅ›redników w Obrocie NieruchomoÅ›ciami uznaÅ‚o, że w kryzysie te zasady powinny być zmienione. Agnet powinien otrzymac coÅ› za swojÄ… pracÄ™, nawet jeÅ›li nie uda mu siÄ™ sprzedać domu czy mieszkania. W Danii zapowiadajÄ…, że Å›rednia prowizja “za sprzedawanie” (nie za sprzedaż) wyniesie ok. 50 tys. duÅ„skich koron (równowartość ok. 27,5 tys. zÅ‚). DuÅ„scy znawcy rynku nieruchomoÅ›ci zapewniajÄ…, że tyle kosztuje poÅ›rednika sprzedaż domu. Na przykÅ‚ad standardowy pakiet ogÅ‚oszeniowy w gazetach to wydatek rzÄ™du 10-15 tys. (5-8 tys. zÅ‚). DuÅ„ski poÅ›rednik podkreÅ›la, że inne sÄ… koszty dla mieszkania, a inne dla domu. Luksusowa willa, jeÅ›li siÄ™ dÅ‚ugo nie sprzedaje, może nabić nawet 150 tys. koron kosztów.
Prezes Firmy Polanowscy Nieruchomości odnosi się do tej idei sceptycznie. Polanowski był najprawdopodobniej pierwszym pośrednikiem w Polsce, który już jakieś dziesięć lat temu zrezygnował z prowizji od kupujących. Nie trwało to jednak długo, bo korzyści z większej liczby transakcji okazały się mniejsze od spadku wpływów z powodu rezygnacji z części prowizji. Polanowski ostrzega, że w niektórych agencjach klienci tylko pozornie nie płacą prowizji. W rzeczywistości jest ona ukryta w cenie mieszkania. Staje się tak zwłaszcza wtedy, gdy prowizja od sprzedającego wynosi nie 2,5-2,9 proc., ale nawet 4-5 proc. Obniżkach cen i upusty sięgające 5-10 proc. są na porządku dziennym.
Z dokonanych badań wynika, że dla niemal połowy osób chcących kupić mieszkanie bez pośrednictwa agencji - głównym powodem rezygnacji z jej usługi jest zbyt wysoka prowizja. Zazwyczaj wynosi ona od 2,5 do 2,9 proc. ceny nieruchomości plus VAT. W przypadku mieszkania wartego 300 tys. zł kupujący zaoszczędzają na prowizji ponad 10 tys. zł. A jak do tego typu inicjatywy odniosą się szczecińskie firmy nieruchomości? Jak donosi Robert Mieszkaniowski - Na rynku nieruchomości Szczecin zauważyc można, że nielicznych stac na kupno mieszkania przy pomocy Agencji nieruchomości. Spora liczba poszukujących mieszkania ludzi, sięga po zwykłe darmowe ogłoszenia i na własną rękę szukają oni odpowiednich dla siebie ofert. Zarówno dla kupujących jak i sprzedających jest to sposób na zaoszczędzenie sporej gotówki, która później mogą np. zainwestowac w remont lub dodatkowe wyposażenie mieszkania.
Prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN) powiedział, iż nie wyobraża sobie, by w Polsce ktokolwiek chciał zapłacić pośrednikowi prowizję bez gwarancji, że ten sprzeda nieruchomość. Jednak duńscy właściciele są zdesperowani. Wysokość podatku od nieruchomości zależy tam od jej wartości. Ci, których nie stać na utrzymanie kosztownych nieruchomości, muszą się więc spieszyć, by nie trafiły one w ręce komorników. Kryzys także w Polsce zaczyna coraz bardziej doskwierać pośrednikom. Oceniają oni, że w styczniu i w lutym transakcji mieszkaniowych na rynku wtórnym było o 80-90 proc. mniej niż przed rokiem! Zupełna stagnacja doskwiera naszemu rynkowi nieruchomości. Transakcje są pojedyncze, ponieważ wielu przyjęło pozycję wyczekującą. Starają się sprzedawać tylko ci, którzy z różnych powodów muszą. W tej sytuacji coraz więcej agencji rezygnuje z pobierania prowizji. Zdaniem znawców ta zasada stanie się normą w naszym kraju.
Wskutek kryzysu mieszkania i domy w Danii sprzedają się tak słabo, że już za samo ich zgłoszenie do sprzedaży w biurze nieruchomości trzeba będzie zapłacić sporą prowizję! A jak na temat kryzysu zareagowali polscy pośrednicy? Jeszcze do niedawna duńscy pośrednicy byli stawiani naszym jako wzór rzetelności. Brali oni prowizję tylko od sprzedającego, i to dopiero po zakończeniu transakcji. Polscy pośrednicy najczęściej pobierali po równo obie strony transakcji, jednak okazuje się, że kryzys finansowy może diametralnie zmienić tę sytuację
